poniedziałek, 15 lipca 2019

Jaka jest jakość? [Atrybuty pojazdu, część 1]



Jak już pewnie zauważyłeś po tytule, jest to początek mini-cyklu o atrybutach pojazdu, czyli tym, o czym była mowa w poprzednim wpisie. Na razie zaplanowałem opisać tylko te według mnie najciekawsze, ale jeśli będzie odzew z Twojej strony, że koniecznie chcesz przeczytać o innej z cech, to postaram się zaspokoić Twoją ciekawość.

Na początek - jakość. Długo nie rozumiałem tych pojęć, jak zarządzanie jakością, zagadnień - quality assurance engineering, dział kontroli jakości - czym oni się w ogóle zajmują?

W końcu zrozumiałem, że tu nie ma czego rozumieć. Bo znowu - jakość to jest to, co przez to rozumie klient (lub dziennikarz).

Pojęcie jakości oryginalnie wywodzi się z filozofii Platona i oznacza “pewien stopień doskonałości”. Jak widać, ten aspekt był ważny już w starożytności, czyli można powiedzieć, że jakość towarzyszy nam od początku cywilizacji. Prawie wszystko ma jakąś jakość. Życie, powietrze, woda w kranie. I samochody też.

Jakość w motoryzacji definiowana jest przez klienta, ale opracowywana jest przez inżynierów. Czyli najlepiej by było, aby była jakoś mierzalna. Czyli miała jakąś skalę, obojętnie - bezwzględną czy porównawczą. I do tego się dąży, by tą platoniczną jakość wstawić w ramy jakichś wskaźników, tzw. KPI (key performance indicators - kluczowe wskaźniki efektywności).


W zasadzie w każdym z działów rozwoju produktu da się znaleźć coś, co można ocenić pod względem jakości, dlatego nie opiszę tu wszystkiego, co można badać. Skupię się natomiast na paru ciekawych przykładach cech, na które zwraca się uwagę w ujęciu jakości całego pojazdu.

Szczeliny między elementami - tak wewnątrz jak i na zewnątrz. Przy planowaniu procesu produkcyjnego zapewnia się odpowiednią odległość między różnymi elementami karoserii tak, by samochód od nowości nie wyglądał jak “picowany” po stłuczce przed garażem pana Stasia. Aby to zapewnić, nie tylko proces produkcji pojedynczych elementów musi być kontrolowany, ale również procesy montażu. Używa się w tym celu nowoczesnych robotów wyposażonych w czujniki pomiaru odległości. To samo dotyczy elementów wnętrza pojazdu. Gdy na przykład elementy plastikowe poskładane są krzywo, sprawia to wrażenie “taniości”, a tego jakość nie chce.

Lakier pojazdu blaknący równomiernie - w obecnych czasach nie wszystkie elementy nadwozia są z jednego materiału. Niektóre są z blachy stalowej, niektóre z aluminiowej, jeszcze inne ze stopu magnezu, a jeszcze inne z tworzywa sztucznego. Gdyby użyć do ich pomalowania takiej samej ilości lakieru, rodzaju bazy, liczby warstw i czego tam jeszcze się w lakierni robi, najpewniej lakier po kilku latach na każdym z elementów wyglądałby inaczej. Nie chcemy tego.

Dźwięk zamykania drzwi - oby tylko nie brzmiał tanio. Jakość dźwięku zamykania drzwi nie jest wielkością, jaką da się wpasować w ramy jakiejś skali bezwzględnej, ale myślę, że wiesz o czym mówię. Wygłuszenia drzwi przyklejane do blach drzwi od środka, uszczelki, w końcu elementy samego zamka muszą być dobrane tak, by nowy samochód nie brzmiał przy zamykaniu drzwi jak milicyjna Nyska.

Miękkość elementów deski rozdzielczej - pierwsza rzecz, jaką samochodowi “macanci” sprawdzają po wejściu do nowo poznanego samochodu. A takich jest wielu. Wielu z nas rodzi się z odruchem bezwarunkowym położenia łapy na desce rozdzielczej, by poczuć jej “jakość”. Producenci aut doskonale to wiedzą, dlatego niektórzy z nich stosują lepsze materiały na te elementy deski rozdzielczej, na które kliencka dłoń powędruje. To dla mnie fenomenalne, że wielu odruchowo potrafi ocenić jakość plastiku we wnętrzu auta polegając tylko na swoich zmysłach. Rodzaj materiału, twardość Brinella, moduł Younga, wytrzymałość na rozciąganie, częstotliwość drgań własnych, czyli wielkości typowe dla materiału nie mają żadnego znaczenia, zawsze ma się do czynienia z “tanim plastikiem”, “materiałem dobrej jakości” lub “przyzwoicie dobranymi materiałami wnętrza”. Nigdy nie pojmę tego fenomenu i nie wiem jak się to mierzy.

Dźwięk i opór pokręteł i przycisków deski rozdzielczej - cechy podobne do tej opisanej poprzednio. Tak, są działy, które się tym zajmują. I w sumie dobrze, nasz klient, nasz pan. Ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że samochód nie jest po prostu czymś, co pozwala przemieścić się z punktu A do punktu B. I “zmysł jakości” klienta się z tym zgadza, więc klient (nieświadomie) też.

Starałem się wymienić tu parę cech jakościowych pojazdu, które mają jak najmniej wspólnego z innymi atrybutami pojazdu. Jest wiele wskaźników jakości związanych na przykład z hałasem, ale to jest temat NVH, więc nie wspominałem o nim tutaj.

Daj znać, czy seria wydaje Ci się ciekawa i napisz o jakich jeszcze atrybutach chcesz koniecznie przeczytać.

Rób swoje, znosząc trudy i znoje,
Maciek

PS. Rozpocząłem współpracę z portalem StrefaInzyniera.pl. Do tej pory ukazały się moje dwa artykuły:


Zapraszam Cię do ich przeczytania, tam będzie więcej informacji specjalistycznych, ale mam nadzieję, że Cię zaciekawią. Napisz do mnie również i na ich temat.

poniedziałek, 8 lipca 2019

Samochód jako produkt

Jak zrobić samochód? Taki prawdziwy, do którego się wsiada i nim jeździ. Nie taką zabawkę dla dzieci, lub model w skali do postawienia przy monitorze. W tym wpisie nie znajdziesz gotowej instrukcji jak to zrobić, ale mogę jedno powiedzieć: to się robi trudno.



Zacznę od tego, czego się dowiedziałem na studiach. W sensie: na zajęciach, nie po zajęciach. Samochód jest przede wszystkim maszyną, bo według jednej z definicji maszyna jest “urządzeniem technicznym, służącym do przekształcania energii lub wykonujące pracę, najczęściej mechaniczną, przez ruch swoich części” (m.in. Wikipedia). Czyli się zgadza.

Samochód musi więc spełniać zasady konstruowania maszyn, czyli:
  • przystosowanie maszyny do określonych zadań eksploatacyjnych,
  • niezawodność i trwałość,
  • łatwy montaż i demontaż,
  • mały ciężar i wymiary gabarytowe,
  • możliwość stosowania prostych procesów technologicznych zarówno w produkcji części, jak w ich montażu,
  • niskie koszty produkcji i eksploatacji,
  • estetykę projektowanej maszyny
  • inne warunki, zależne m.in. od rodzaju maszyny i jej przeznaczenia.
(Rutkowski, “Części maszyn”)

Wiem, że to nuda, mnie też bolało przy tym cytowaniu. Już nie będę, póki co. Chciałem wam tylko pokazać jaki jest punkt wyjścia przy odpowiedzi na pytanie z początku.

Z drugiej strony samochód osobowy jest produktem, który, jak nazwa wskazuje, służy ludziom. Tak jak telefon komórkowy, komputer czy cokolwiek.

Wiemy, że obecnie jakikolwiek produkt służący człowiekowi na co dzień to nie zbiór części go tworzących (choć to akurat też), ale i przeżycia związane z jego użytkowaniem. Spodobała mi się ta analogia z telefonem, użyję jej jeszcze raz. Zastanów się, czy wybierając smartfona myślałeś o tym, że ma po prostu obsługiwać wszystkie funkcje czy aplikacje, które chcesz? Przecież prawie każde urządzenie z oferty to potrafi. Musi być więc coś więcej za Twoją decyzją o wyborze urządzenia.

Wracając do tematu samochodów: producenci dobrze wiedzą, a przynajmniej starają się wiedzieć, za co klienci kupią ich produkt. Nawiązując jeszcze do poprzedniego wpisu - jak już ustaliliśmy, samochody są dla zwykłego człowieka, czyli takiego którego raczej nie obchodzi, czy zawieszenie w jego samochodzie będzie miało w swojej konstrukcji np. drążek Watta, czy nie. Oznacza to, że inżynieria pojazdu skupia się na tym, by pewne cechy samochodu stały na założonym poziomie.

Te cechy to:
  • zużycie energii,
  • osiągi (dynamika wzdłużna),
  • ciężar,
  • aerodynamika,
  • jakość,
  • koszt i zarządzanie cyklem życia,
  • hałas i drgania (Noise, Vibrations, Harshness - NVH),
  • dynamika pojazdu (głównie dynamika poprzeczna),
  • komfort i ergonomia,
  • wygląd zewnętrzny i wewnętrzny (Design),
  • doświadczanie jazdy (Driver Experience) i interfejs użytkownika (Human - Machine Interface),
  • zarządzanie przestrzenią (Package),
  • bezpieczeństwo i wspomaganie kierowcy,
  • zgodność produktu z przepisami (Conformity),
  • zarządzanie wodą,
  • zgodność z założeniami marki.

Chciałbym bardzo opisać każdą z tych cech, ale nie zrobię tego teraz. Myślę, że w następnych wpisach znajdę miejsce na opis niektórych (lub większości) z nich.

Inżynierowie pracujący nad wyżej wymienionymi cechami (lub inaczej - atrybutami) używają na ogół liczbowych wielkości jako wskaźników ilościowych, by skonkretyzować i osiągać założone cele konstrukcyjne i by porównywać swoje produkty z tym, co oferuje konkurencja. Czasem są to dziwne wielkości, trudno dające się wpasować w liczby. Szczególnie przy określaniu jakości: niełatwo jest określić liczbowo jakość dźwięku zamykania drzwi. Niemniej jednak, jest to wskaźnik jakościowy ważny przy postrzeganiu auta przez klienta i warty uwagi przy projektowaniu drzwi i mechanizmu zamka.

Napisz proszę, czy temat Cię zainteresował, może napiszę coś więcej o atrybutach samochodu.

Tymczasem rób swoje,
Maciek

poniedziałek, 1 lipca 2019

Każdy zna się najlepiej


IAA Frankfurt, 2017

W ostatnim wpisie opisałem różne aspekty patrzenia na motoryzację. Otrzymałem jednak wiadomość, w której mi powiedziano, że nie ująłem tego co najważniejsze, czyli użytkowania samochodu przez przeciętnego Kowalskiego.

I to mnie uderzyło, rzeczywiście - motoryzacja w moich oczach jest branżą, w której można w taki lub inny sposób "robić" pieniądze. A zapomniałem o klientach, ludziach, którzy kupują samochody i nimi po prostu jeżdżą.

I właśnie to klient najlepiej zna się na samochodach. Wybierając go, kupując, jeżdżąc, posiadając. Stąd taki wysyp SUV-ów w ostatnich latach.

I wszystkie działy branży motoryzacyjnej mają w sumie jeden cel: usatysfakcjonować potrzeby klienta.

Najwięcej lat spędziłem w przemyśle, dlatego mógłbym opowiedzieć Ci, w jaki sposób przemysł myśli o kliencie przy konstruowaniu swojego produktu, jakim jest pojazd mechaniczny zwany samochodem.

Daj znać, czy jesteś zainteresowany.

Na koniec zdjęcie food-trucków:

Nagold, Street Food Fiesta

Róbcie swoje, ale nie za dwoje,

Maciek

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Kto się najbardziej zna na samochodach?



Motoryzacja jest moim hobby od zawsze. Od czasów, gdy na ulicach w mojej okolicy jeździły trzy rodzaje samochodów: mały fiat, duży fiat i łada. Od czasów, gdy suwaniem butem w piaskownicy tworzyło się ulice dla zabawkowych pojazdów. Od czasów, gdy kombajny zbożowe robiły największy hałas w letnie popołudnie. Aż po dziś dzień. Spodziewajcie się więc sporo wpisów w tematyce motoryzacji, a niniejszy rozpoczyna ten cykl.

Od dawna stawiam sobie za cel bycie ekspertem w dziedzinie motoryzacji. Zawsze był ktoś, kto wiedział więcej o samochodach, a to kolega, który ma więcej obrazków z gum Turbo, a to pan mechanik, a to instruktor na kursie prawa jazdy itd. Jak to zrobić, by wiedzieć wszystko? Po ośmiu latach studiów w tym kierunku i pięciu latach w branży dochodzę jednak do wniosku podobnego do tego, który płynie z lektury Fausta: nie da się.

Ale zaraz, przecież to tylko samochody, czyli już wąska dziedzina do bycia ekspertem, nieprawdaż? Bynajmniej. Postaram się wymienić jak najwięcej aspektów tej tematyki, by przybliżyć Wam, drodzy Geniusze, różnorodność postrzegania tego tematu.

Przemysł motoryzacyjny – zaczynam od tego, bo ta dziedzina jest mi obecnie najbliższa. Coś, co znamy z reklam telewizyjnych, z czasopism motoryzacyjnych (i nie tylko), z billboardów, salonów i innych źródeł. Tak właściwie nowe samochody to tylko efekt końcowy całej machiny zrzeszającej setki tysięcy ludzi pracujących nad pojazdami, częściami, usługami i atrybutami składającymi się na mieszaninę metalu, plastiku, materiału i znaczka na masce. Przemysł motoryzacyjny jest obecny również w Polsce, chociaż pewnie nie w taki sposób jak wszyscy byśmy chcieli. Wiele nowych samochodów, autobusów oraz układów i części do nich powstaje w naszym kraju, jednak przeważająca większość krajowego rynku to filie zagranicznych korporacji. Jednak mamy potencjał, zwracam tu uwagę na słowo „większość” w poprzednim zdaniu.

Warsztaty samochodowe, zakłady naprawcze – nie da się pominąć tego działu motoryzacji. Koszty napraw i części stanowią dla wielu ważny aspekt przy wyborze samochodu. Miałem w swoim życiu epizod pracy w warsztacie, który do tej pory bardzo miło wspominam. W naprawach również można się specjalizować, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Problemami mogą być duża konkurencja i z tego powodu – względnie mała opłacalność. Lecz kto wie co będzie za parę lat, gdy teraz ktoś się wyspecjalizuje w naprawach i serwisowaniu napędów elektrycznych i hybrydowych.

Nauka – kolejna bliska mi dziedzina motoryzacji. Badanie samochodów, obecnych i przyszłych, ich wpływu na otoczenie, kierowcę, poszukiwanie trendów na przyszłość tematu, optymalizacje, korelacje, funkcje itd. Bez wiedzy nie ma rozwoju. A jeśli jest, to bardzo ograniczony. Pozornie najbardziej oczywista ścieżka do bycia ekspertem. Pozornie. Jak otworzysz worek z aktualnymi tematami w podejściu naukowym, to może cię pochłonąć: czy silniki Diesla mają przyszłość, elektromobilność a środowisko, alternatywne źródła energii, systemy oczyszczania spalin – to wszystko wierzchołek góry lodowej. To jest jak przeglądanie Wikipedii – zaczynasz od definicji samochodu, a za pół godziny zastanawiasz się nad tribologicznymi aspektami wykorzystania nanorurek węglowych w wysokotemperaturowym otoczeniu pary ciernej żeliwo - aluminium. I bądź tu ekspertem od motoryzacji.

Tuning – ten temat każdy rozumie inaczej. Modyfikacje samochodów nie muszą być niezgodne z przewidywaniami producentów, przecież są takie firmy jak Alpina, AC Schnitzer, Mansory i inne, ale w domyśle większość ma od razu na myśli przeróbki pojazdów czyniące z niego zindywidualizowany obiekt do wyróżnienia się. Czy to tuning mechaniczny, optyczny, akustyczny, car audio – nieważne, oby lepiej, ładniej, brutalniej, ciekawiej, a przede wszystkim – inaczej. Według mnie to dziedzina na pograniczu techniki i sztuki. A więc nie dla mnie – ja nawet naklejki bym prosto na zderzak nie nakleił. Warto zaznaczyć, że z tuningiem trzeba ostrożnie – nie każde działanie w tym temacie jest legalne.

Motorsport – czy zawsze chodzi o to, by było jak najszybciej? Zdecydowanie nie. Czym innym jest rajd, czym innym wyścig, czym innym pokaz monster trucków. Tor, odcinek specjalny, drift, Formuła 1, inżynier wyścigowy – tysiące słów kluczy dotyczących tematu, który równie dobrze mógłby wypełnić niejeden wpis. W tym miejscu nie będę rozwijał tematu, prócz jednej rzeczy, a mianowicie mojej styczności z motorsportem. W czasie studiów byłem jednym z założycieli i członkiem zespołu Formuła Student na Politechnice Białostockiej. Cerber MotorSport (https://cerber.pb.edu.pl/) od początku był nieprzeciętną drużyną, i dalej taką pozostaje. Piękne lata, super doświadczenia i efekty, które owocują do dziś. Sprawa godna polecenia.

Start-upy technologiczne – start-upy są obecnie wszędzie, również w motoryzacji. Nie będę tłumaczył, jak działają, ale postaram się podać parę przykładów, gdzie obecnie znajdują swoje pole do działania. WayRay stworzył rozwiązanie wyświetlające idealną linię toru jazdy na szybie samochodu (https://www.carscoops.com/2018/09/porsches-augmented-reality-hud-show-ideal-racing-line-ghost-cars/). Wiele firm zajmuje się rozpoznawaniem pojazdów przy użyciu kamer w samochodzie i algorytmów sztucznej inteligencji (chociażby http://www.trafficvision.com/). Sensible i inni zajmują się algorytmami samochodów autonomicznych (https://www.sensible4.fi/). Świat start-upów to nie przyszłość, to teraźniejszość, którą w niedługim czasie przyjdzie nam przeżyć.

Dziennikarstwo motoryzacyjne – jak byłem nastolatkiem, to lubiłem czytać czasopisma motoryzacyjne, to była pierwsza baza wiedzy „fachowej” na te tematy. Z czasem jednak zobaczyłem, że artykuły w gazetach nie są pisane dla mnie. W zasadzie nie wiem dla kogo one są pisane. Większość to opisy premier rynkowych, testy porównawcze nowych samochodów, no i czasami jakiś dobry test podzespołów, np. opon. Jak można porównywać nowe samochody spod igły? Oczywiście pod względem takich rzeczy jak wielkość bagażnika, miejsca nad głową, czy przydatności schowków. To nie jest to o czym chcę co tydzień czytać. Są naturalnie wyjątki od reguły, pojawiają się czasopisma specjalistyczne, o oldtimerach, o sportowych autach, o naprawach itd. I chwała redaktorom! Jednak od pewnego czasu drażnią mnie artykuły na tematy motoryzacyjne. Może dlatego sam teraz piszę?

Youtube – to jest coś innego niż dziennikarstwo. Tu nie mamy różnorodności treści, tu mamy jej przesyt. Jest tu wszystko o wszystkim, ale to pewnie już wiecie. Dużą zaletą filmików motoryzacyjnych jest właśnie dostępność wszystkiego na zawołanie. Jeśli naprawa lub wymiana czegoś w dość popularnym samochodzie jest prosta, Youtuberzy mogą w 10 minut zrobić z Ciebie mechanika. Jeśli szukasz opinii przed kupnem samochodu – proszę bardzo. Jeśli chcesz zobaczyć jak jeździ Smart z silnikiem motocykla wyścigowego – nie ma sprawy.

Restauracje pojazdów – jest to naprawa samochodów wyniesiona na wyższy poziom. Wyobrażam sobie ile satysfakcji przynosi odrestaurowanie starego, unikalnego samochodu. Hmm... może kiedyś. :)

Jak wspomniałem wcześniej, starałem się wymienić jak najwięcej aspektów motoryzacji, wszystkich na pewno nie wymieniłem. Specjalnie zaś pominąłem takie działy jak handel, detailing, gry komputerowe, caravaning, przystosowywanie pojazdów użytkowych (plandeki itp.) i wszystko co nielegalne, bo nie mam na ich temat nic do powiedzenia.

Zapewne w przyszłości opiszę dokładniej któryś z powyższych tematów, a może z pogranicza dwóch lub trzech dziedzin? Całkiem spory ten wpis, nieprawdaż? Mam nadzieję, że Was nie zamęczyłem, a temu kto dotrwał do tego momentu przybijam żółwika. Plastikowym gwoździem.

Róbcie swoje,
Maciek